Gdy setki tysięcy emerytów otrzymuje głodowe wypłaty świadczeń, ZUS bez problemu wypłaca setki milionów złotych premii swoim pracownikom. Z ustaleń „Super Expressu” wynika, że tylko w zeszłym roku na premie i nagrody dla urzędników wydano prawie 290 mln złotych! Średnie nagrody zaś wynosiły ponad 6 tys. zł.

Nie jestem w stanie odłożyć ani złotówki, a jak tak dalej pójdzie, to żeby przeżyć, będę musiał brać pożyczki – mówi 70-letni pan Jerzy Borowicz, emeryt z Koszalina. Tymczasem ZUS wydaje wielkie pieniądze na nagrody dla swoich pracowników.

Średnia nagroda dla pracownika ZUS wyniosła w ubiegłym roku 6152,20 zł brutto – powiedział Wojciech Andrusiewicz, rzecznik prasowy ZUS. – Skala wyzwań jaka stała przed Zakładem Ubezpieczeń Społecznych w roku ubiegłym nie da się porównać do wyzwań jakiejkolwiek innej instytucji zarówno publicznej, jak i komercyjnej – dodał.

Biorąc pod uwagę, że zatrudnionych w ZUS jest 46,5 tys. pracowników, na nagrody wypłacono łącznie 286 mln złotych. Największe premie dostali pracownicy w I Oddziale Zakładu w Warszawie – średnio ponad 8 tys. zł.

Wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka jest oburzony tymi doniesieniami. – W sytuacji, gdy najniższa emerytura to obecnie 878 zł na rękę, to oburzające żeby, urzędnicy w ZUS-ie otrzymywali tak wysokie nagrody! Składki na ZUS wykańczają drobnych, polskich przedsiębiorców i wynoszą po ostatnich podwyżkach ponad 1300 zł. Czy składki na ZUS rosną dlatego, żeby ZUS mógł wydawać więcej pieniędzy na nagrody dla swoich urzędników? – pyta Tyszka z Kukiz’15.

Sytuacja oburza tym bardziej, że wielu emerytów tonie w długach. Biuro Informacji Kredytowej oraz rejestr dłużników BIG InfoMonitor podaje, że w bazach znajduje się obecnie ponad 349 tys. seniorów z przeterminowanymi o co najmniej 30 dni płatnościami na kwotę co najmniej 200 zł.

Łączna wartość ich zaległości przekracza 7,8 mld zł. Średnio wypada na osobę 22 366 zł – czytamy w raporcie.

Wielokrotnie by przeżyć, emeryci muszą się zadłużać. – Nie mam wysokiej emerytury, a koszty życia rosną. Niedawno kilogram cukru kosztował 1,99 zł, a teraz najtaniej można go kupić za 2,50 zł. To tylko przykład na to, że wszystko tak naprawdę drożeje. Nie jestem w stanie odłożyć ani złotówki, a jak tak dalej pójdzie, to żeby przeżyć, będę musiał brać pożyczki – mówi Jerzy Borowicz, emeryt z Koszalina.

Źródło: nczas.com/se.pl