Gdy szpitale biedują, większe pieniądze na urzędnicze pensje się znalazły. 30 milionów złotych więcej na wynagrodzenia

Wizyta z dzieckiem u laryngologa? W samej stolicy trzeba czekać nawet do kwietnia 2020 r. Rezonans? W Białymstoku chorzy to badanie wykonają dopiero w lutym 2020 r. Pacjenci miesiącami czekają na rehabilitację, wizytę u okulisty, kardiologa, endokrynologa. Powód jest jeden: wbrew obietnicom rząd ciągle za mało pieniędzy przeznaczanych jest na służbę zdrowia.

W przyszłym roku lepiej nie będzie. Ale 30 milionów złotych więcej na wynagrodzenia w Narodowym Funduszu Zdrowia jakoś się znalazło! Z planu finansowego NFZ na 2020 r. wynika, że na wynagrodzenia dla około 5 tysięcy urzędników zarezerwowano ponad 426 mln złotych. To o 30 mln zł więcej niż w tym roku. Czym fundusz tłumaczy taki wzrost? M.in. utworzeniem specjalnego korpusu kontrolerskiego, który ma sprawdzać jakość leczenia w polskich szpitalach i przychodniach Wystarczyłoby zapytać o to Polaków, którzy mają dość długich kolejek do specjalistów czy spędzania godzin w oczekiwaniu na pilną pomoc na szpitalnych oddziałach ratunkowych.

Gdy szpitale biedują, większe pieniądze na urzędnicze pensje się znalazły. Choć w planie finansowym NFZ próżno szukać tych miliardów, jakie powinny wpłynąć z rządowej ustawy podnoszącej stopniowo nakłady na służbę zdrowia do 6 proc. PKB.

Na leczenie owszem, NFZ przeznaczy więcej niż w tym roku ale to tylko dlatego że wpływy ze składek płaconych przez Polaków będą wyższe! Dotacja rządowa wyniesie dokładnie zero złotych! Jak to możliwe? Jak informuje „Polityka Zdrowotna” dopłaty budżetowe na leczenie to tak naprawdę tylko… dobra wola rządzących.

Kiedy więc kolejki znikną? Minister zdrowia kilka dni temu w wywiadzie w TVP Info stwierdził że potrzeba na to jeszcze… kilka lat. – To perspektywa jednej czy dwóch kadencji – stwierdził Łukasz Szumowski (47 l.). Za to pensje w NFZ mogą wzrosnąć już w przyszłym roku.

źródło: fakt.pl