Dla wielu widzów był to najdziwniejszy występ w historii Eurowizji. Reprezentująca Australię Kate Miller-Heidke z piosenką „Zero Gravity” pokonała grawitację, „latając” nad sceną i frunąc do finału.

Kate Miller-Heidke jest klasycznie wykształconą wokalistką, która ma za sobą studia w Konserwatorium Muzycznym w Queensland.

37-latka poza występami w operze równolegle rozwijała swoją karierę na scenie alternatywnego popu (posłuchaj przeboju „Caught In The Crowd”!). Oba te światy połączyła w eurowizyjnej piosence „Zero Gravity”.

Spore wrażenie na widzach Eurowizji zrobił też show na scenie w Tel Awiwie – Kate (wraz z dwuosobowym żeńskim chórkiem) zaprezentowała się na wysokich elastycznych tyczkach, które dodatkowo się wyginały, robiąc wrażenie, że wokalistki unoszą się nad ziemią.

„Nie widziałem nic lepszego od 18 lat oglądania Eurowizji. To jest na 100 proc. finał” – to jeden z komentarzy.

Faktycznie tak się stało, bo Australia znalazła się w gronie 10 krajów, których przedstawiciele awansowali do sobotniego finału (18 maja).

Ta sztuka nie udała się Polkom z grupy Tulia z piosenką „Pali się (Fire of Love)”. Kwartet po wtorkowym półfinale żegna się z konkursem.

Według łączonych wyników głosowania do finału awansowały następujące kraje (kolejność przypadkowa): Grecja, Białoruś, Serbia, Cypr, Estonia, Czechy, Australia, Islandia, San Marino oraz Słowenia.

źródło: muzyka.interia.pl