Elżbieta Rafalska: Waloryzacja może być nieco wyższa

Rozmowa z Elżbietą Rafalską, minister rodziny, pracy i polityki społecznej

„Super Express”: – Minęły dwa lata od wdrożenia programu 500 plus. Program osiągnął cele?
Elżbieta Rafalska: – Wiemy to już z całą pewnością, że program osiągnął wszystkie trzy założenia. Ograniczenie ubóstwa potwierdzają dane GUS. W 2017 r. wskaźnik dzietności osiągnął poziomy niespotykane od lat: 1,45. Urodziło się ponad 400 tys. dzieci! I wreszcie sytuacja materialna rodzin – tu jest duża poprawa. I wiem, że 500 plus stał się marką rządu PiS. Nie dlatego, że jest doskonały. Dlatego, że jest przełomowy i zmienił politykę rodzinną.

– Program miał w zamierzeniu pobudzić Polaków do większej dzietności.
– I spełnia swoje cele. Nie chodzi o jeden świetny rok urodzeń, ale o stałą tendencję. Nie możemy zmienić tego, co się wydarzyło wcześniej, a było efektem zaniechań poprzedników. Odnosząc się do roku 2015 czy 2016, liczba urodzeń dzieci drugich i trzecich jest zdecydowanie wyższa niż wcześniej. A poczucie bezpieczeństwa materialnego polskich rodzin poprawiło się zdecydowanie dzięki 500 plus i sytuacji na rynku pracy.

– Każda marka, nawet najlepsza, się zmienia. Nie nastał czas na modyfikację 500 plus? Może warto zastanowić się nad waloryzacją kwoty i progu dochodowego? A także wprowadzeniem progu dla najbogatszych?
– Już po pierwszym roku obowiązywania programu uszczelniliśmy go i wprowadziliśmy zmiany. Program stał się bardziej sprawiedliwy. Sprawdzamy, czy rodziny zamieszkują w Polsce, czy dzieci odbywają obowiązek szkolny. I oczywiście program będzie się zmieniał, nie jest stały na 10 lat.

– A na ile?
– Każda próba dyskusji zaraz urasta do decyzji politycznej. Kiedy decyzje o zmianach zapadną, na pewno je ogłosimy. Co do wysokości tego świadczenia… Do tej pory podobne świadczenia były kilkukrotnie niższe i obwarowane kryteriami dochodowymi. 500 plus to wciąż niemało i mówienie już dziś, że powinno być wyższe, wydaje mi się postawą trochę roszczeniową. Patrzmy na to całościowo. Na razie nie będzie podniesienia kwoty świadczenia.

– Kolejny wielki program pomocowy to „Dobry start”. Jak idzie jego wdrażanie? Jakie są jego efekty?
– Program „Dobry start” wystartował w pierwszym miesiącu wakacji i choć jest świadczeniem przyznawanym raz w roku, to wspiera rodziny, umożliwia wyposażenie dziecka w artykuły szkolne w bardzo ważnym momencie. Dzieci mogą pozwolić sobie na rzeczy, których wcześniej nie miały. Uprawnionych do niego jest 3,6 mln rodzin, ale zobaczymy, ilu Polaków skorzysta z programu. Na razie złożono 2,8 mln wniosków. Byli jednak rodzice mówiący, że 300 zł to jest pomoc, z której nie muszą korzystać. I muszę jedną rzecz pochwalić…

– Jaką?
– Rodziców. Wnioski składali szybko i sprawnie. Polakom przypisuje się wadę odkładania wszystkiego na później. Tu się to nie potwierdziło.

– Do szybkiej decyzji motywował początek roku szkolnego.
– Nie sądzę. W lipcu myśli się raczej o urlopach, a rodziny poskładały już wnioski. Ponad 54 proc. złożono online, co gwarantuje najszybsze otrzymanie pieniędzy. W sprawie 500 plus też zwiększa się liczba wniosków składanych przez internet. Jestem przekonana, że niejeden uczeń pomagał w tym rodzicom…

– W tzw. piątce Morawieckiego obok wyprawki znalazły się jeszcze dwie socjalne propozycje: emerytura dla kobiet, które urodziły co najmniej czworo dzieci. I premia za „szybkie” urodzenie drugiego dziecka. Na jakim etapie jest ich realizacja?
– Projekt emerytur matczynych trafił dwa tygodnie temu do konsultacji społecznych. Wróci z uwagami i zapewne w listopadzie będzie w parlamencie i u prezydenta. Terminem wejścia w życie będzie, mam nadzieję, styczeń 2019.

– Jest pani zwolenniczką zniesienia 30-krotności składki ZUS?
– Czekamy na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego…

– Państwo możecie zawsze to znowelizować i kontrowersyjny przepis wyrzucić do kosza. To nie jest problem prawny, tylko polityczny.
– Poczekamy na orzeczenie trybunału. Wiem, że czas biegnie i za chwilę będziemy w sytuacji, w której zniesienie 30-krotności mogłoby zaskoczyć przedsiębiorców. Trzeba też pamiętać, że w przyszłym roku mają wejść w życie Pracownicze Plany Kapitałowe, nowa forma oszczędzania na emerytury. One mają absolutny priorytet. Gdyby te dwie zmiany się zbiegły, to w związku z dodatkowymi obciążeniami przedsiębiorcom mogłoby być ciężko. Oczywiście nie jest to moja decyzja. Nie wiem też, jak to zapisano w projekcie budżetu…

– Minister finansów Teresa Czerwińska w rozmowie z „Super Expressem” powiedziała, że ma przygotowane dwie wersje – zarówno ze zniesieniem 30-krotności, jak i bez.
– Nawet kiedy projekt był procedowany, moją osobistą obawą było to, że po zniesieniu ograniczenia 30-krotności składki ZUS może dojść do głębokiego rozwarstwienia świadczeń emerytalnych. Mam głębokie przekonanie, że to byłoby trudne do zaakceptowania, bo to byłyby przepaści między najwyższą i przeciętną emeryturą.

– Przyszłoroczna waloryzacja rent i emerytur zależy od wskaźników GUS. Czy renciści i emeryci mogą jednak liczyć na cokolwiek więcej niż wskaźnik inflacji plus 20 proc. realnego wzrostu płac, to ustawowe minimum? Na przykład ci o najniższych uposażeniach, czy mogą liczyć na jakąś jednorazową, dodatkową wypłatę?
– Wielokrotnie podkreślałam, że te najniższe świadczenia są naszym największym zmartwieniem. Zwłaszcza w jednoosobowych gospodarstwach powodują, że emeryci stają się zagrożeni ubóstwem. Waloryzacja w 2019 r. może być nieco wyższa, bo wynagrodzenia rosną bardziej niż założenia budżetu. Kwota 6,9 mld zł przewidziana na 2019 r. jest już najwyższa od lat. Pracujemy jednak wciąż nad tym, co pozwoliłoby, żeby wesprzeć najniższe emerytury i renty ponad to, co pokazuje waloryzacja. Dopóki nie zakończymy jednak tych prac, żadnej kwoty nie mogę jednak zadeklarować, bo każda rzucona propozycja, nawet wstępna, żyje później własnym życiem.

Rozmawiał Hubert Biskupski

Źródło

Share