Dużo mówi się o ”nianiach z piekła rodem”, ale co w przypadku, kiedy to rodzicom daleko do aniołów

„Zaczęli krzyczeć, że nie nadaję się do dzieci, (…) że mam więcej nie przychodzić, bo jestem beznadziejna. Grozili też, że mi nie zapłacą i wszystkich będą przede mną ostrzegać. A ja naprawdę nic nie zrobiłam!”. Nianie opowiedziały nam, jak rodzice potrafią dać im w kość.

1. To wszystko twoja wina!

Nadgodziny, brak wypłat, nakładanie dodatkowych obowiązków – to nie tylko rzeczywistość pracowników korporacji, ale także… niań.
Z jednej strony rodzice chcieliby, żeby ich dziecko było pod jak najlepszą opieką, więc pytają o referencje i montują w domu kamery, (co jest zrozumiałe, w końcu zostawiają własne dzieci z obcą osobą), ale czasem zdarza im się zapomnieć, że dobrej niani należy się nie tylko wypłata, ale też dobre traktowanie.

Dużo mówi się o ”nianiach z piekła rodem”, ale co w przypadku, kiedy to rodzicom daleko do aniołów?

Agnieszka postanowiła, że będzie dorabiać jako niania.

Ma młodsze rodzeństwo, więc opieka nad dziećmi wydawała jej się łatwa i przyjemna. Niestety, szybko przekonała się, że o ile dzieci nie sprawiają zbyt dużych problemów, to kłopoty nadchodzą wraz z pojawieniem się ich rodziców.

– Niektórzy rodzice uważają, że ich dzieci to świętość i nie można im nic powiedzieć, typowe wychowanie bezstresowe. Raz miałam pięciolatka, który uciekał, płakał i rzucał rzeczami. Naprawdę było ciężko.

Próbowałam czymś go zająć, śpiewałam piosenki – nic nie pomagało. Poza tym ciągle chciał, żeby nosić go na rękach, a takie duże dziecko nie waży 2 kg i nie miałam siły – wyznaje 30-latka.

Po pewnym czasie Agnieszka zdecydowała się na szczerą rozmowę z rodzicami 5-latka. Ze łzami w oczach opowiedziała, że już nie daje sobie rady. Liczyła na zrozumienie i jakąś złotą radę od rodziców niegrzecznego chłopca.

– Nie dali mi nawet skończyć, zaczęli krzyczeć, że nie nadaję się do dzieci, że tylko przy mnie taki jest i że mam więcej nie przychodzić, bo jestem beznadziejna. Grozili też, że mi nie zapłacą i wszystkich będą przede mną ostrzegać. A ja naprawdę nic nie zrobiłam. Dopiero, kiedy zadzwonił mój mąż z interwencją, to oddali mi pieniądze – przyznaje Agnieszka.

Młoda niania zdecydowała się zmienić pracę. Jak przyznaje – chyba za bardzo się zraziła i przestraszyła niesprawiedliwego oceniania.

– To częsta sytuacja, że z dziećmi są problemy, a nianie nie wiedzą, jak je rozwiązać.

Z rodzicami najlepiej taką rozmowę przeprowadzić szczerze i delikatnie, zacząć od pozytywów, np. ”Wasze dziecko jest bardzo zdolne, ale szkoda, żeby jego potencjał zmarnował się poprzez niektóre zachowania.

Co możemy zrobić? Mam kilka pomysłów, ale potrzebuję waszej akceptacji” – taki początek na pewno lepiej zadziała na rodziców niż otwarta krytyka – wyjaśnia Joanna Jakubiak, właścicielka agencji niań „Zaufana niania”.

2. Trójkąt rodzicielski

Niektóre nianie mają to szczęście, że trafiają do przyjaźnie nastawionych rodziców i z czasem stają się niemal częścią rodziny.

– Ja właściwie zawsze miałam dobry kontakt z rodzinami. Raz tylko opiekowałam się dzieckiem kobiety, która była w ciąży i chyba liczyła, że odciążę ją w tym byciu w ciąży – śmieje się Ola. – Miała ciążowe humorki i zwolniła mnie po dwóch tygodniach.

Ale to tylko ona jedna. Najbardziej lubię taką rodzinę, gdzie opiekuję się teraz dwiema dziewczynkami. Z dziećmi mam tak dobry kontakt, że na mnie zasypiają, a starsi ludzie w tramwaju mnie zaczepiają i mówią: ”Ale cudowną mają mamę te dziewczynki”.

To bardzo miłe, że dzieci tak dobrze się przy mnie czują. Rodzice też są świetni! Kiedy idą na imprezę, ja zostaję z dziećmi na noc, oni wracają i rano wszyscy razem smażymy jajecznicę.

Nie ma tak, że mam wychodzić w środku nocy, jak tylko oni przyjdą. Czasami wychodzą na imprezy ze znajomymi i ja zostaję z piątką dzieci. To fajne uczucie, że ludzie mi ufają, czuję się częścią rodziny – wyznaje Joasia.

Warto, żeby i rodzice, i niania traktowali siebie jako jedność, a nie zło konieczne lub ”osiem godzin do odsiedzenia”. To, w jakiej atmosferze przebywa dziecko, jest szalenie ważne dla jego rozwoju, a przecież cała trójka dorosłych, nie tylko rodzice, na tę atmosferę pracuje.

– Dobry dobór charakterologiczny i komunikacja to podstawa. Niania i rodzice to taki związek partnerski zwany trójkątem rodzicielskim – wszyscy wychowują to dziecko, dlatego powinni dobrze razem funkcjonować – wyjaśnia Joanna Jakubiak.

3. Niania od sprzątania?

– Mam taką zasadę, że robię tydzień próbny – wyjaśnia Dominika – Większość rodziców się na to zgadza, bo przecież z góry nie jest pewne, że dziecko mnie polubi i ja polubię ich.

Tydzień to dobry czas, bo dzień próbny to za mało. Zwłaszcza że niektórzy dobrze się na początku maskują. Wydaje się im, że niania równa się służąca, a to już nie te czasy! – opowiada 25-latka.

Dominika opowiada, jak trafiła do dość majętnej rodziny. Rodzicom wydawało się, że są ponad innymi, a już na pewno są lepsi niż ich niania, którą niemal od wejścia zaczęli traktować jak służącą.

– Raz ona spytała, czy nie odbiorę jej prania, a ja zgodziłam się z grzeczności.

To był mój błąd. Później chciała zakupy na bazarku – był blisko, więc znowu się zgodziłam. Najwyraźniej wydawało jej się, że wszystko będę robić.

Znosiłam ich przez cztery miesiące. Zdarzało im się spóźnić o godzinę, dwie do domu, mimo że wiedzieli, że mam już plany. Kiedy dzwoniłam, albo nie odbierali, albo mówili, że już parkują pod domem (co było nieprawdą). Miarka przebrała się, gdy rano on w przelocie zapytał, czy umyję łazienkę.

Zapytałam więc o dodatkowe pieniądze. Wyśmiał mnie. Więcej nie przyszłam. To bardzo przykre, kiedy rodzice traktują w taki podły sposób kogoś, kto ma zajmować się ich dzieckiem – dodaje Dominika.

Joanna Jakubiak wyjaśnia, co zrobić, aby nie dać się zmanipulować rodzicom i wypełniać tylko te obowiązki, które rzeczywiście należą do niani:

– Moim zdaniem wszystko, co dotyczy dziecka, jest w zakresie obowiązków niani – sprzątanie zabawek, chowanie naczyń do zmywarki, ale prowadzenie domu już nie.

Niania to dzisiaj zbyt pożądany zawód, żeby godzić się na dodatkowe obowiązki, zwłaszcza poniżej kwalifikacji – wyjaśnia właścicielka agencji niań.

Jakubiak przyznaje jednak, że czasami to my sami ulegamy pracodawcy: – Niestety, nianie są trochę same sobie winne. Przecież pracując ”na czarno” nie mogą respektować swoich praw.

Naprawdę polecam wszystkim szukanie pracy przez agencje, które mają umowy z rodzicami, pilnują wypłat, dbają o wypłacanie chorobowego, itd.

– Rodzice też powinni zastanowić się, czy szukają niani czy pani do prowadzenia domu. Czy ta pani ma myć podłogę, czy potrafić zadbać o rozwój dziecka?

Niewiele osób bierze pod uwagę choćby fakt posiadania kursu pierwszej pomocy, który w tym zawodzie jest obowiązkowy! Zresztą, wszystkich zachęcam do zrobienia takiego kursu. Niewiele kosztuje, a może uratować życie – podsumowuje Joanna Jakubiak.

Żródło : parenting.pl