Narodowy Fundusz Zdrowia jest winien szpitalom setki milionów złotych za leki dla najciężej chorych pacjentów – alarmuje „Gazeta Wyborcza”. Chodzi m.in. o leki na raka, które powinny być finansowane przez NFZ bez limitów. Ale w kasie funduszu brakuje pieniędzy i szpitalom za leki nie płaci, lub płaci z ogromnym opóźnieniem. Sytuacja jest dramatyczna.

W zeszłym roku wydatki NFZ na służbę zdrowia wzrosły o cztery miliardy złotych, ale większość tych pieniędzy poszła na podwyżki dla lekarzy, pielęgniarek i ratowników. Niestety pieniędzy brakuje na leczenie najciężej chorych pacjentów. „Choć leki stosowane w programach lekowych i chemioterapii są teoretycznie finansowane przez NFZ bez limitów, to w praktyce fundusz nie płaci albo płaci z drastycznym opóźnieniem” – czytamy w „Gazecie Wyborczej”.

Wobec wielu szpitali długi NFZ idą w miliony złotych. Gazeta przytacza przykład Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie, który od sierpnia ubiegłego roku czeka na zaległe 5 mln zł, a w tym roku wylicza, że zabraknie mu już 13 mln zł na leczenie. NZ kolei jeden z warszawskich szpitali, który dopominał się o 10 mln zł za leki dostał zaledwie 41 tys. zł, czyli 0,4 proc. należnej kwoty.

Budżet na refundację leków zwiększono jesienią 2018 r. o 600 mln, ale i ta kwota okazała się niewystarczająca.

– Widać coraz większą dysproporcję między obietnicami ministerstwa a tym, ile rzeczywiście jest pieniędzy na zdrowie – komentuje dla „Gazety Wyborczej” Adam Kozierkiewicz, ekspert w dziedzinie ekonomiki zdrowia.

Źródło: fakt.pl (Gazeta Wyborcza)