Od czasu, gdy przestał wcielać się w Gabriela Nowaka w „Barwach szczęścia”, Tadeusz Chudecki (60) dużo podróżuje. Ostatnio na jednym z lotnisk spotkała go przykra niespodzianka.

Wyjeżdżać za granicę zaczął kilkadziesiąt lat temu, jeszcze gdy był studentem warszawskiej szkoły teatralnej. Wydostanie się z PRL-u nie było takie proste, jemu jednak się udało. Dobrze poznał Europę, a najlepiej Włochy. Zakochał się w nich od pierwszego wejrzenia, tak jak pokochał Włoszkę Luizę. I miał to szczęście, że było to uczucie odwzajemnione.

Para mieszkała we Włoszech aż 10 lat. Miłość przerwała straszna choroba i śmierć ukochanej w 2010 roku. I choć aktor myślał, że już nigdy więcej nikogo nie pokocha, cztery lata później, jako 56-latek, znowu powiedział: tak!

Jego druga żona także lubi wyjazdy. Imponuje jej, że mąż odwiedził już ponad 100 krajów. Przeżyciami podzielił się w książkach „Wspaniałe podróże na każdą kieszeń, czyli Europa za 100 euro”, „Dalej w drogę i Historia jednej podróży – Azja”. Mógłby właściwie cały czas być w drodze, ale ostatnio spotkała go przykra niespodzianka w Azerbejdżanie.

– Byłem już po odprawie na lotnisku w Baku, czekałem na samolot, gdy nagle zorientowałem się, że ktoś ukradł mi paszport – opowiada „Rewii” aktor. Po wylądowaniu w Warszawie kompletnie nie wiedział, co ma zrobić, jak przejść przez odprawę bez dokumentów. I wtedy przypomniał sobie, że ma przy sobie także paszport włoski.

– Mam włoskie obywatelstwo po mojej zmarłej żonie – tłumaczy „Rewii” aktor, dodając, że niestety z powodu kradzieży nie mógł pojechać w kolejną zaplanowaną podróż, do Chin! W polskim paszporcie została ważna wiza.

– Może teraz chodzi po ziemi drugi Tadeusz Chudecki, osoba posługująca się moim paszportem? Może poleciał do Chin? – żartuje i prosi, by uważać podczas wakacji na swoje dokumenty i bagaż. – Na szczęście na świecie jest więcej przyzwoitych ludzi – zapewnia aktor.

źródło: pomponik.pl