Dramat gwiazdy serialu „Przyjaciółki”. Została po rozstaniu sama z córkami! Tygodnik zdradza szczegóły

Joanna Liszowska (40 l.) była szczęśliwą żoną szwedzkiego milionera Oli Serenki (49 l.). Niestety, okazuje się, że ich małżeństwo dobiega końca, ale aktorka nie ma zamiaru wylewać łez. Tygodnik zdradza, jak gwiazda radzi sobie sama z córkami.

Decyzja nie była łatwa, jej podjęcie zajęło Joannie Liszowskiej wiele miesięcy. W końcu postanowiła jednak, że z córkami – Emmą (8 l.) i Stellą (5 l.) – zostają w Polsce. Dziewczynki tutaj będą zdobywać wiedzę. Jednocześnie będą chodzić na naukę języka szwedzkiego.

Na to, by z matką mieszkały w Polsce, wyraził zgodę ojciec dziewczynek, szwedzki biznesmen Ola Serneke. Zajęty swoimi poważnymi interesami, skandynawski milioner od dawna nie towarzyszył pani Joannie w jej oficjalnych wyjściach w Polsce.

W aktorskim środowisku mówi się już otwarcie, że miłość na odległość nie sprawdziła się. Drogi małżonków rozchodzą się bezpowrotnie.

„Cóż… los szykuje nam różne niespodzianki, bądź sami je sobie zgotujemy… I trzeba być wobec tego pokornym…” – mówi pani Joanna w wywiadzie.

Nie zamierza jednak załamywać rąk. Wzięła los we własne ręce. Rzuciła się w wir pracy. Ten rok może należeć do niej! A narzuciła sobie ostre tempo. Nie dość, że gra w dwóch serialach, to chce stać się gwiazdą sceny. W marcu w Teatrze Kamienica miała premierę komedia „Niespodzianka”, w której pani Joanna gra główną rolę.

A niedawno zaczęła próby do dużej roli w spektaklu Teatru 6. piętro „Piękna Lucynda”. Premiera w środku wakacji. Pani Joanna nie oszczędza się. Pracuje od świtu do nocy.

„Często przychodzi do teatru i pada ze zmęczenia. Ale szybko zbiera się i robi co do niej należy. Nie pozwala sobie na słabość” – mówi pracownik Teatru Kamienica.

Aktorka pragnie uniezależnić się finansowo. Pokazać, że w życiu najlepiej jest liczyć na siebie. Tego uczyła ją mama, Julita Sucheni-Liszowska (73 l.). Po 30 latach małżeństwa mama gwiazdy rozwiodła się z mężem, ale po rozstaniu szybko zorganizowała sobie życie na nowo.

Jest bardzo cenionym profesorem Akademii Muzycznej w Krakowie. Joannie też powtarzała: licz przede wszystkim na siebie! Pani Joanna tego samego chce nauczyć swoje dwie córki. I sama dawać im przykład.

„Nie można uciekać przed problemami, trzeba im stawić czoło. Nie powinny jednak rzutować na pracę. Wszelkie problemy osobiste muszą pozostać, jeśli nie przed drzwiami teatru, to przynajmniej w garderobie. Wiem, jak trudne to bywa, ale jeśli zawód jest twoją pasją, jest to możliwe” – mówi aktorka.

Jak widać, gwiazda „Przyjaciółek” znalazła sposób, żeby poradzić sobie z ciężką sytuacją.

źródło:pomponik.pl