Emerytura dla matek, zwana inaczej matczyną, to nowy program socjalny rządu stworzony z myślą o uhonorowaniu wieloletniego trudu kobiet, które odchowały co najmniej czwórkę dzieci i nie zapracowały na swoją emeryturę. Program nie jest jednak ograniczany wyłącznie do pań. Fakt dotarł do pierwszego i jedynego – jak czytamy – męskiego beneficjenta programu.

Emerytura matczyna wypłacana jest od początku marca.

Rodzice, którzy odchowali co najmniej czwórkę dzieci i przez zajęcie się domowymi obowiązkami nie zapracowali na

ustawowe minimum emerytalne dostają dziś od państwa równowartość minimalnej emerytury (tj. 1100 zł brutto).

Emerytura dla matek również dla mężczyzn.

Ojciec dostaje świadczenie jako jedyny w Polsce
Do świadczenia uprawnionych jest ok. 80 tysięcy rodziców.

Świadczenie, jak wskazywał wcześniej rząd, dedykowane jest przede wszystkim kobietom, które w dobie transformacji ustrojowej brały na siebie odpowiedzialność za wychowanie wielu dzieci.

Z drugiej strony, nie ma zapisów, które uniemożliwiałyby otrzymanie emerytury matczynej… mężczyznom.

W ich przypadku należy spełnić jednak dwa warunki – by ojcowie minimum czwórki dzieci uzyskali świadczenie muszą udowodnić, że ich żona zmarła lub odeszła od rodziny.

Dzisiejszy „Fakt” donosi, że warunki emerytury matczynej spełnił jeden mężczyzna. Czytamy, że to taksówkarz z Warszawy, który na początku lat 90. stracił żonę.

– Kiedy wróciłem do Warszawy, dzieciaki jakby coś przeczuwając, wyszły przed blok, by się przywitać. Nigdy tak nie robiły. Pierwsze pytanie brzmiało: gdzie jest mama- wspomina na łamach „Faktu” nie kryjąc emocji.

Dowiadujemy się, że z dnia na dzień mężczyzna został sam z ósemką dzieci. W chwili śmierci żadne z nich nie było pełnoletnie. Najstarsze miało 15 lat, najmłodsze – cztery.

Mężczyzna imał się wszelkich zajęć.

W trudnej sytuacji życiowej parał się zarabianiem jako taksówkarz. Niestety, nie zdołał odłożyć i udokumentować tzw. minimalnej emerytury. Z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych dostaje 540 zł.

Gdy dowiedział się, że rząd wprowadza tzw. emerytury matczyne, postanowił działać.

– O matczynych emeryturach dowiedziałem się od mojej przyjaciółki i postanowiłem złożyć wniosek – przyznaje w rozmowie z „Faktem”.

Żródło pikio.pl