Dorota Szelągowska wyjawia prawdę o rodzicielstwie. „Kiedy urodziłam pierwsze dziecko, nie było mnie stać na pampersy”

Dorota Szelągowska miała w ostatnim czasie okazję do tego, by wypowiedzieć się nieco na temat swojego życia prywatnego. Ze strony prezenterki padły naprawdę zadziwiające słowa, która zapewne wstrząsnęły niejedną osobą. 38-laka otwarcie przyznała, że czas, gdy po raz pierwszy została mamą, nie był dla niej najłatwiejszy.

Dorota Szelągowska jakiś czas temu udzieliła wywiadu dla jednego z magazynów. Nie był to jednak zwyczajny wywiad, bowiem w głównej mierze dotyczył jej życia osobistego, a dokładniej faktów, o których nikt wcześniej nie miał pojęcia. Celebrytka wyjawiła poruszającą prawdę na temat swojego rodzicielstwa. Nikt nie spodziewał się, że moment, w którym jej dziecko pojawiło się na świecie nie był dla niej szczególnie sprzyjający.

Dorota Szelągowska wyjawia prawdę o rodzicielstwie

Dorota Szelągowska udzieliła już co najmniej kilku wywiadów, w których opowiedziała o relacjach z mamą oraz o tym, jak wyglądało jej dzieciństwo. 38-latka pokazała, że nie wstydzi się przeszłości i mimo wszystkich tragicznych przeżyć jest gotowa, by mówić o tym publicznie. Zdecydowana większość rozmów dotyczyła jednak jej relacji z mamą, natomiast Szelągowska niewiele mówiła o tym, jak wyglądało jej życie, gdy sama nią została.

Dorota nie skrywała faktu, że przyjście na świat maleństwa, choć było to dla niej wielkim szczęściem, stanowiło też niemały kłopot. Miała wówczas problemy finansowe, przez co nie była wstanie zapewnić dziecku wszystkiego, czego potrzebowało.

– Kiedy urodziłam pierwsze dziecko, nie było mnie stać na pampersy. Pamiętam tamte lata. Wiem, jak trzeba się nagimnastykować, żeby przeżyć miesiąc za mniej niż średnią krajową – zdradza.

W domu Doroty nigdy się nie przelewało
38-latka zdradziła również, że od najmłodszych lat dotykała ją biedna. Otwarcie przyznała, że mimo nie najlepszych wówczas relacji z mamą, była pełna podziwu, jak udawało jej się przeżyć „od pierwszego do pierwszego”.

– Wychowywałam się w biedzie. Miałyśmy z mamą domek bez ogrzewania, na betonowej podłodze leżała licha wykładzina, taka, jakiej używa się podczas remontów. Nie mam pojęcia, jak udawało się mamie wiązać koniec z końcem – mówi.

Co więcej, Szelągowska podkreśla, że swoją obecną sławę zawdzięcza tylko i wyłącznie sobie, a mama w niczym jej nie pomagała. Przyznaje, że przebyła długą drogę, by być tu, gdzie teraz i nie ukrywa faktu, że dzięki temu zarabia całkiem dobrze.

– Zarabiam dobrze, ale nie zatracam się w luksusie (…) Nie oderwałam się od ziemi – wyjawia.

źródło: pikio.pl