Populacja polskich wróbli zmniejszyła się w ostatnich latach o jedną trzecią. W ciągu dwóch minionych dekad zginęło ich nawet 1,5 miliona! Dlaczego? Czy wróbel jest w Polsce zagrożonym gatunkiem?

Większość z nas przywykła do powszechnej obecności wróbli, uważając te ptaki za liczny i bardzo pospolity gatunek. Rzeczywistość jest jednak znacznie mniej optymistyczna. Ich populacja maleje z roku na rok. W Polsce wróble objęte są ścisłą ochroną gatunkową. W Wielkiej Brytanii i Holandii uważane są za gatunek zagrożony!

Ptaki z rodziny wróblowatych od zawsze żyją w pobliżu skupisk ludzkich. Żywią się ziarnami, więc korzystają z obsiewanych przez człowieka pól i upraw oraz resztek, których nie brakuje wśród zamieszkiwanych przez człowieka zabudowań.

Jak czytamy w serwisie Świat Rolnika, poza nasionami zbóż, wróble jedzą nasiona dzikich roślin, zioła, trawy, pąki i młode pędy roślin. Nie pogardzą też owadami i larwami, w miastach chętnie zjadają odpadki z gospodarstw domowych.

Dlaczego wróble masowo umierają?

Spada liczebność owadów, będących dla wróbli, szczególnie tych młodych, pokarmem. W Wielkiej Brytanii odnotowano lęgi, które w całości umierają z głodu, właśnie z braku najbardziej naturalnego dla nich pożywienia.

Wróble straciły też dostęp do owsa i innych ziaren – ludzie lepiej je ukrywają, mocniej zabezpieczają zapasy. Jest mniej ogólnodostępnej, dzikiej zieleni. Mocno wzrosła ilość chemii stosowana w rolnictwie, poza tym zanieczyszczenie powietrza – szczególnie dwutlenkiem azotu – ogranicza przeżywalność piskląt wróbli.

Dużą szkodę powoduje też promieniowanie elektromagnetyczne w wielkich skupiskach ludzkich oraz zmiany w konstrukcjach domów, które utrudniają wróblom zakładanie gniazd. Dawniej w budynkach, szczególnie blokach, znajdowało się mnóstwo zakamarków, schowków, otworów wentylacyjnych czy odprowadzających wodę. Nowoczesne budownictwo rezygnuje z tego typu rozwiązań, a ocieplanie starych bloków powoduje, że wszelkie otwory są zaklejane i masowane. Trudniej jest im więc znaleźć odpowiednie miejsce na gniazdo.

Gdy zabranie wróbli, człowiek umrze z głodu

Wyobrażenie o tym, co stałoby się, gdyby zabrakło wróbli, daje historia, która wydarzyła się Chińskiej Republice Ludowej w połowie XX wieku. By poprawić stan higieny, w latach 1958-1962 prowadzono tam kampanię walki z czterema plagami. Chodziło o to, by pozbyć się szczurów, wróbli, komarów i much.

Wróble były nieustannie płoszone, co wymagało od nich ciągłego lotu i utrzymywania się w powietrzu przez długi czas. Po kilkudziesięciu minutach ptaki padały z wycieńczenia (w naturalnych warunkach wróbel lata najwyżej przez kilka minut). Wkrótce na terenie Chin nie było prawie żadnego wróbla. Efekt? Rok później kraj opanowała plaga szarańczy, która pochłonęła niemal całe plony krajowego rolnictwa. Było to przyczyną trzyletniej epidemii głodu.

Przyszłość Europy bez wróbli rysuje się więc niezbyt optymistyczni

źródło: kobieta.interia.pl