Dla wielu Ludmiła Jakubczak to najpopularniejsza polska wokalistka. Dzisiaj przypada 80. rocznica urodzin artystki. Poznajcie jej historię

Dla wielu Ludmiła Jakubczak to najpopularniejsza polska wokalistka powojenna. Jej dobrze zapowiadającą się karierę przerwał wypadek, którego sprawcą był mąż artystki – kompozytor Jerzy Abratowski. Dzisiaj przypada 80. rocznica urodzin artystki.

Abratowski nie mógł pogodzić się ze śmiercią żony. Sam zginął kilkadziesiąt lat później w tragicznych okolicznościach. Poznajcie historię Ludmiły Jakubczak – utalentowanej wokalistki, która zginęła, mając zaledwie 22 lata.

Ludmiła Jakubczak urodziła się 17 czerwca 1939 roku w odległym o tysiące kilometrów od Polski Tokio. Jednak dzieciństwo spędziła na terenie ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Na początku lat 50. przeniosła się do Warszawy.

W stolicy Polski zaczęła uczęszczać na lekcje baletu. Pobierała również nauki śpiewu u Wandy Weremińskiej, znanej śpiewaczki operowej.

Ludmiła Jakubczak zadebiutowała w roku 1958 w czasie konkursu dla piosenkarzy amatorów organizowanym przez Polskie Radio. Była też jedną z wokalistek śpiewających w pierwszym programie estradowym przygotowanym przez Teatr Piosenki w Warszawie. Jakubczak podbiła serca widzów swoim wykonaniem piosenki „Alabama”.

Jakubczak szybko zyskała uznanie wśród przedstawicieli branży muzycznej. Pracę z dobrze zapowiadającą się wokalistką rozpoczął znany pianista i kompozytor Jerzy Abratowski. Został on autorem większej części repertuaru artystki. Jakiś czas później ich muzyczna współpraca przerodziła się w małżeństwo. „Razem zaczynałyśmy” – wspominała w jednym z wywiadów piosenkarka Halina Kunicka. „Lusia to była właściwie już od razu prawie gotowa osobowość, indywidualność artystyczna. Ale miała też jeszcze trochę szczęścia – w odpowiednim momencie trafiła na odpowiedniego człowieka, który ją uniósł, poprowadził, utwierdził w tym, że ma talent, nauczył. To był Jerzy Abratowski, który kochał ją strasznie. Pobrali się, cudowną byli parą” – dodawała.

Popularność Jakubczak rosła z miesiąca na miesiąc. W 1960 roku czytelnicy „Expressu Wieczornego” wybrali piosenkę wokalistki zatytułowaną „Gdy mi Ciebie zabraknie” jako najpopularniejszy polski utwór powojenny. Kilka miesięcy przed śmiercią zajęła III miejsce na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie. Tak jej występ relacjonowano w „Dookoła Świata”: „Wreszcie, kiedy nie było już znikąd nadziei, wyszła ognista jak marchewka dziewczyna w postrachowej kiecce i bezczelnie zburzyła łzawą tonację. Jednym się ta »Alabama« (piosenka wykonywana wtedy przez Jakubczak – przyp.red.) okropnie nie podoba, innym okropnie podoba, nie kłóćmy się o detale. Fakt, że jedna jedyna Ludmiła Jakubczak rozczmuchała trzy tysiące widzosłuchaczy, bliskich już epikurejskiej śmierci przez zaśpiewanie”. W tym samym roku artystka wydała swoją pierwszą i jak się później okazało ostatnią płytę „1000 taktów z Ludmiłą Jakubczak”. Na niej, poza największym przebojem wokalistki „Gdy mi Ciebie zabraknie”, znalazły się także takie piosenki jak: „Szeptem”, „Do widzenia Teddy” czy opisana w relacji „Alabama”.

Dobrze zapowiadającą się karierę Ludmiły Jakubczak przerwała nagła śmierć. Wokalistka zginęła tragicznie w wypadku samochodowym, który miał miejsce 5 listopada 1961 roku w okolicach Błonina. Artystka wracała z mężem z nagrania programu telewizyjnego „Muzyka lekka, łatwa i przyjemna”. To właśnie partner artystki prowadził pojazd. Wśród pasażerów znalazła się też Irena Santor. Jednak im udało się przeżyć całe zajście. Pogrzeb Ludmiły Jakubczak odbył się 11 listopada 1961 roku. Wokalistka spoczęła na warszawskich Powązkach. Po jej śmierci pojawiła się krzywdząca Jerzego Abratowskiego plotka, że ten celowo spodował wypadek, gdyż miał romans z Ireną Santor. Informacje te okazały się nieprawdziwe. Sama Santor przyznała po latach, że miała z tego powodu nieprzyjemności. Pewna psychofanka oskarżała ją o śmierć Jakubczak. Groziła jej śmiercią. „Ta dziewczyna ubzdurała sobie, że to ja spowodowałam śmierć Ludmiły” – mówiła wokalistka. Ostatnie chwile życia Jakubczak wspominał też dziennikarz Lucjan Kydryński, który spędził z nią czas przed nagraniami do programu „Muzyka lekka, łatwa i przyjemna”. „Siedzieliśmy, omawiając nasz występ i plany na przyszłość” – zapamiętał Kydryński. „Ludmiła była zadowolona, roześmiana, żartowała przez cały wieczór” – dodawał.

Mąż Ludmiły Jakubczak nigdy nie mógł sobie wybaczyć, że to z jego winy zginęła jego ukochana. On sam zmarł kilkanaście lat później w tragicznych okolicznościach. Pod koniec lat 60. wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Tam osiadł na stałe. 1 lutego 1989 roku był w banku w Los Angeles, który został napadnięty przez złodziei. Zginął przypadkowo zastrzelony przez jednego z napastników.

Choć od śmierci Ludmiły Jakubczak minęło niemal 57 lat, utwory przez nią śpiewane uznawane są za klasykę polskiej muzyki rozrywkowej lat 50. Samą wokalistkę nazywa się jedną z najpopularniejszych polskich piosenkarek powojennych. Jak i jednym z największych muzycznych talentów, którego karierę niespodziewanie przerwał tragiczny wypadek.

źródło: kultura.onet.pl