Diana na zawsze pozostanie w sercach swoich synów. William druzgocąco o śmierci księżnej Diany

Diana zdobyła serca Brytyjczyków swoją pokorą i prostotą w sposobie bycia. Jej nagła śmierć, od której minęło już ponad 20 lat, wstrząsnęła całym światem, ale i tak najbardziej boleśnie stratę przeżyli osieroceni synowe. Książę Harry miał wówczas 12 lat, William – 15. Dopiero teraz książę Cambridge jest w stanie rozmawiać publicznie o jednym z najtragiczniejszych wydarzeń w jego życiu.

Diana byłaby dumna, widząc swoich synów – wyrośli na przystojnych i wspaniałych mężczyzn. Z pewnością gdyby żyła, rozpieszczałaby także swoje wnuki. Narodziny dzieci sprawiły, że wspomnienia o matce jeszcze częściej zaczęły pojawiać się w myślach Harry’ego i Williama. Uznali, że nadszedł czas na podzielenie się ze światem przeżyciami z tamtego okresu życia.

Jako pierwszy tłumione dotąd emocje ujawnił książę Sussex, który w rozmowie z byłym żołnierzem Dennisem van den Stroonem, wyznał, że śmierć matki była dla niego traumatycznym przeżyciem. Stwierdził, że przez to jako dziecko nigdy nie czuł się bezpiecznie. Poczucie bycia zaopiekowanym stracił wraz z odejściem Diany. Dlatego tak ważne jest dla niego, jako rodzica, by Archie mógł na niego liczyć w każdej sytuacji.

Diana na zawsze pozostanie w sercach swoich synów
Podobne emocje towarzyszyły księciu Williamowi. Swoim smutkiem i żalem po stracie matki podzielił się w produkcji BBC pt. „The Royal Team Talk: Tackling Mental Healt”. W dokumencie stwierdził, że śmierć rodzica jest „bólem nieporównywalnym do niczego innego”. Wyznał także, że utrata matki go ukształtowała, wpłynęła na to, że jego psychika nie rozwijała się tak jak należy. Po pogrzebie Diany zaczęła mu towarzyszyć obsesja śmierci – zmagał się z nią przez wiele lat. W uporaniu się z negatywnymi objawami pomogła mu nieco praca: był przez pewien czas pilotem powietrznej karetki. W związku ze specyfiką zawodu miał do czynienia z wszędobylską śmiercią, co paradoksalnie pozwoliło mu zaakceptować fakt, że życie ludzkie kiedyś się kończy. Książę William przyznał się także do stanów depresyjnych, które nawiedzały go, gdy zaczynał myśleć o matce.

Książę William wspomniał także o tym, w jaki sposób dowiedział o śmierci Diany. To książę Karol przekazał mu te przerażające wieści. Syn Diany zapamiętał każdy moment tej nocy – został obudzony o 3 w nocy i już wtedy wiedział, że stało się coś złego. Był weekend, nie musiał zrywać się wcześnie z łóżka, a jego ojciec miał łzy w oczach. Gdy usłyszał tragiczną informację, wydał z siebie krzyk rozpaczy i zaczął płakać.

Rodzina królewska pomogła chłopcom uporać się ze stratą, choć media zarzucały jej obojętność wobec śmierci księżnej
Nie wiadomo nic o tym, by chłopcom zostało udzielone psychologiczne wsparcie. Nie jest to wykluczone, biorąc pod uwagę fakt, że obecnie rodzina królewska aktywnie wspiera instytucje niosące pomoc chorym psychicznie. Najbliżsi próbowali pomóc synom Diany, tak jak tylko potrafili – królowa Elżbieta II postanowiła zabrać wnuków do kościoła, ponieważ uznała, że tylko modlitwa i wiara może przynieść im upragnioną ulgę. Także ojciec, książę Karol, choć nie darzył romantycznym uczuciem swojej zmarłej żony, chciał pomóc synom i zabrał ich w podróż do Botswany po to, by ci nie mieli dostępu do medialnych spekulacji. W trudnych chwilach chłopcom towarzyszyła także niania, Tiggy, która była dla nich jak druga mama – dawała im wsparcie, opiekę i czułość.

źródło: pikio.pl