Burza w PiS po słowach wiceszefa klubu. Konsekwencje mogą być srogie

W PiS głośno mówi się, że Jacek Żalek powinien zostać wyrzucony z partii i że należy wycofać go z kandydowania na prezydenta Białegostoku. To konsekwencja kontrowersyjnych słów o protestujących w Sejmie rodzicach osób niepełnosprawnych.

Polityk PiS stwierdził w środę, że rodzice traktują dzieci jak „zakładników” i „żywe tarcze”. Mówił, że niepełnosprawnym nie można dać gotówki do ręki, bo nie wiadomo, na co je przeznaczą. Podkreślał, że wśród rodziców mogą trafić się „zwyrodnialcy”.

Reakcja protestujących była stanowcza. W czwartek złożyli w sądzie prywatny akt oskarżenia, a także wniosek o uchylenie immunitetu politykowi. Ten następnie pojawił się w Sejmie z kwiatami w rękach. Przepraszał za swoje słowa i zapewniał, że nie chciał sprawić przykrości opiekunom. Jak mówił, padł ofiarą „medialnej manipulacji”.

Został „zmuszony”

Jak się okazuje, decyzja Żalka nie była spontaniczna – to była presja PiS. Jak twierdzi „Fakt”, polityk został „zmuszony” do przeprosin. „W PiS po jego słowach głośno mówi się o tym, że powinien zostać wyrzucony i że należy wycofać go z kandydowania na prezydenta Białegostoku.

Żalek miał usłyszeć to z ust ważnych polityków PiS, zanim wyszedł do protestujących” – czytamy w dzienniku. Również „Super Express” pisze”: „Na Żalka spłynęła lawina krytyki ze strony najważniejszych polityków PiS”.

Przypomnijmy, publicznie od słów wiceszefa klubu odcięły się m.in. rzeczniczka partii Beata Mazurek i rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska.

Protest trwa

Protestujący od ponad trzech tygodni dni w Sejmie opiekunowie osób niepełnosprawnych domagają się realizacji dwóch postulatów. Jeden z nich został zrealizowany w środę. Sejm przyjął ustawę o podniesieniu renty socjalnej o 165 złotych.

Będzie teraz wynosić 1030 złotych. Nadal nie ma natomiast decyzji ws. przyznania niepełnosprawnym dodatku rehabilitacyjnego w wysokości 500 złotych. Rodzice twierdzą, że będą protestować do skutku.