Isabelle i Abby Carlsen urodziły się w 2006 roku jako bliżniaczki syjamskie. Ich klatki piersiowe i brzuszki były zrośnięte. Mimo ogromnego ryzyka, postanowiono spróbować rozdzielić siostrzyczki. Ich historia obiegła cały świat, a bliźniaczki stały się bardzo popularne. Jak wyglądają dzisiaj?

Isabelle i Abby Carlsen to niezwykle rzadki przypadek w czasach, gdy operacje rozdzielania bliźniąt syjamskich nie należały do standardowych. Dodatkowym problemem było to, że dziewczynki posiadały także wspólną wątrobę i część jelita, a serce jednej z dziewczynek znajdowało się częściowo w klatce siostry.

1. Trudna decyzja
Rodzice byli przerażeni, myśląc o ryzyku straty swoich ukochanych córek. Jednak był to jedyny sposób na zapewnienie im „normalnego” życia. Cały świat modlił się wówczas o pomyślność operacji, która trwała 12 godzin, a udział w niej brało aż 17 lekarzy.

Udało się, dziewczynki zostały rozdzielone. Kolejne pół roku spędziły w szpitalu.

2. Jak dwie krople wody
Dzisiaj Abby i Isabelle są wesołymi dziewczynkami, które nie mogą uwierzyć, że były kiedyś zrośnięte. Patrzą w lustro i widzą dwie różne osoby, choć są do siebie podobne jak dwie krople wody. Ludzie nie potrafią ich rozróżnić. Siostry są ze sobą bardzo zżyte. Choć to dwie różne osoby o innych temperamentach łączy ich miłość.

3. Medycyna idzie do przodu!
Dekadę temu, śmiertelność podczas operacji rozdzielenia bliźniąt syjamskich wynosiła aż 60 proc. Większość rodziła się martwa lub umierała wkrótce po urodzeniu.

Operacja rozdzielania jest uważana za jedną z najtrudniejszych na świecie, a zarazem najbardziej kosztowną. Dzieci najczęściej zrośnięte są górną częścią tułowia (klatka piersiowa, brzuszek), rzadko obserwuje się zrost główek. Plątanina narządów wewnętrznych sprawia, że dzieci operowane są godzinami, a ryzyko komplikacji jest ogromne.

źródło: parenting.pl