Arendt-Wittchen wydała oświadczenie ws. spoliczkowania. „Uczyniłam to w rozpaczy i uniesieniu”

„Pozwoliłam sobie na gest zbyt daleko idący. Uczyniłam to w rozpaczy i uniesieniu” – informuje w oświadczeniu Dominika Arendt-Wittchen, która 1 września spoliczkowała aktywistkę.

Dominika Arendt-Wittchen straciła stanowisko pełnomocniczki wojewody dolnośląskiego ds. obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości po tym, jak 1 września spoliczkowała aktywistkę Magdalenę Klim. Do incydentu doszło podczas obchodów Dnia Weterana na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Podczas przemówienia prezydenta grupa osób skandowała hasło „konstytucja”.Na opublikowanym na Twitterze nagraniu widać, jak Arendt-Wittchen podchodzi o stojącej po drugiej stronie barierki Klim i uderza ją w twarz otwartą dłonią.

W rozmowie z Radiem Wrocław kobieta oświadczyła, że był to „emocjonalny gest wykonany w proteście przeciwko zagłuszaniu i awanturowaniu się w czasie jednej z najważniejszych uroczystości w kraju”. Dodała, że wcześniej „emocjonalnie, ale kulturalnie” prosiła Klim, by się uspokoiła.

„Zobaczyłam łzy na twarzy jednego z Nich”

Na łamach wPolityce.pl opublikowano długie oświadczenie. W pierwszej części pisze o sobie – przedstawia się, jako „rzetelnego pracownika” i „osobę całym sercem zaangażowaną w działania”. Opisuje, że przez 13 lat była zaangażowana wyłącznie w organizacjach pozarządowych, urodziła w tym czasie czwórkę dzieci i realizowała wiele projektów patriotycznych. Podkreśla również, że w uroczystościach brała udział jako wolontariuszka Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

Kiedy za barierkami rozległ się krzyk, wielu Kombatantów, a szczególnie Ci, którzy przyjechali z zagranicy, zupełnie nie wiedziało, co się dzieje. Zrobiła się bardzo nieprzyjemna, nerwowa atmosfera. Weterani pytali, co się dzieje. Zobaczyłam łzy na twarzy jednego z Nich

– pisze Arendt-Wittchen. Dodaje, że czekała na reakcje służb, ale w końcu domyśliła się, że ona nie nastąpi, „choć zakłócanie uroczystości państwowych jest czynem karalnym z art. 51 kk”

„Kierowana wzburzeniem wobec niszczenia powagi”
Była już pełnomocniczka wojewody pisze dalej, że na filmie nie widać, jak prosiła Magdalenę Klim o spokój, „tłumacząc, że bohaterami uroczystości są 100-letni Kombatanci, żołnierze i więźniowie obozów koncentracyjnych”. „Kobieta obojętna na te słowa, coraz głośniej zagłuszała przemówienie Prezydenta. Kiedy podeszłam bliżej, krzyczała jeszcze głośniej” – czytamy w oświadczeniu.

Przyznaję, że kierowana wzburzeniem wobec niszczenia powagi i majestatu uroczystości ku czci Tych, którzy walczyli o wolność Polski, pozwoliłam sobie na gest zbyt daleko idący. Uczyniłam to w rozpaczy i uniesieniu. Wyrażam ubolewanie z powodu z powodu zaistniałej sytuacji

– podsumowuje Arendt-Wittchen. Na koniec stwierdza, że pozostaje z nadzieją, że „ta niefortunna sytuacja stanie się przyczynkiem do ożywczej refleksji, która pozwoli nam wszystkim godnie i wspólnie świętować nadchodzącą 100-rocznicę odzyskania Niepodległości”.

Kombatanci wyrażają poparcie
Do artykułu wPolityce.pl dołączono też oświadczenie części kombatantów, którzy podkreślają, że są „oburzeni brakiem reakcji ze strony służb porządkowych, które nie reagowały na zakłócanie porządku publicznego przez osoby po drugiej stronie barierek”.

Jednocześnie wyrażamy nasze poparcie dla osoby, która podobnie jak my, oburzona tak nagannym zachowaniem, może nieco zbyt emocjonalnie zareagowała na niedopuszczalne zachowanie i stanęła w naszej obronie.

– czytamy w oświadczeniu kombatantów.

Źródło