Anita Dymszówna (55 l.) zmarła 20 lat temu w zupełnym zapomnieniu. Nałożyło się na to kilka kwestii. Choroba alkoholowa i ostracyzm środowiska aktorskiego, po tym jak oddała swojego ojca, legendarnego aktora Adolfa Dymszę (+75 l.) do przytułku.

Anita Dymszówna była utalentowana aktorką. Studiowała razem z Piotrem Fronczewskim, Andrzejem Sewerynem, Andrzejem Nardellim i Marianem Glinką. Wystąpiła w głośnym filmie dokumentalnym „Raz, dwa, trzy” w reżyserii Lindsaya Andersona (+71 l.) z 1967 roku o zajęciach prof. Ludwika Sempolińskiego ze studentami warszawskiej PWST.

Córka Adolfa Dymszy była żoną aktora Macieja Damięckiego (75 l.). Niestety w latach 70-tych postąpiła tak z ojce, że odwrócił o się od niej środowisko aktorskie. Gwiazdor kina ostatnie 2 lata życia spędził w Domu Opieki Społecznej w Górze Kalwarii. Adolf Dymsza stracił słuch i chorował prawdopodobnie na Alzheimera. Zmarł 20 sierpnia 1975 roku.

– W Skolimowie nie chcieli teścia przyjąć, bo był niedołężny. Udało się dopiero w domu pomocy społecznej w Górze Kalwarii. Jeździliśmy tam często z Anitą na występy, żeby odwdzięczyć się tym ludziom. Mimo to środowisko miało do nas pretensje, że oddaliśmy go do przytułku i jesteśmy najgorsi na świecie – wspominał Damięcki w magazynie „Rewia”.

Para rozwiodła się w 1977 roku. To podłamało Dymszównę, która zaczęła nadużywać alkoholu. Po raz ostatni w teatrze zagrała cztery lata później. Do filmu już nie powróciła. Wycofała się z życia publicznego i została zapomniana. Zmarła 7 lipca 1999 roku w Warszawie.

Anita Dymszówna została pochowana na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie (kw. 29B-5), w grobie 20-letniego Tomka Grodeckiego zmarłego tragicznie w 1978 roku, prawdopodobnie kogoś z rodziny jej siostry Wiesławy. Adolf Dymsza z żoną Zofią leżą natomiast na Powązkach Wojskowych.

źródło: se.pl