Agnieszka Kotulanka zrobiła coś wspaniałego dla Dygant. Mało kto o tym wiedział!

Starsza koleżanka zawsze ją wspierała – nie tylko w sprawach zawodowych, ale też prywatnych. Przed laty Agnieszka Dygant (46 l.) obdarzyła Agnieszkę Kotulankę (+61 l.) ogromnym zaufaniem…

Obie ceniły tę przyjaźń. Agnieszka Kotulanka była dla Agnieszki Dygant nie tylko koleżanką po fachu, ale niemalże członkiem rodziny. O ich zażyłości świadczy fakt, że artystka poprosiła gwiazdę „Klanu” o to, aby została matką chrzestną jej synka Xawerego (9 l.).

Kotulanka zawsze o nim pamiętała , dlatego jej nieobecność jest szczególnie odczuwalna podczas takich okazji jak choćby Dzień Dziecka. Poznały się w Teatrze Komedia, jeszcze zanim Dygant została mamą. Porozumieniu dusz nie przeszkadzała dzieląca je różnica wieku. Kotulanka była dla młodszej koleżanki niczym starsza siostra, zawsze potrafiła jej doradzić.

To ona przekonała Dygant, że granie w serialach nie uchybia godności aktora. Wkrótce gwiazda przyjęła rolę w serialu „Niania”, a jej kariera nabrała rozpędu. To właśnie na planie produkcji poznała reżysera Patricka Yokę i zostali parą. A gdy w 2010 r. przyszedł na świat ich synek, Agnieszka poprosiła przyjaciółkę, by trzymała go do chrztu.

W kwestii wychowywania dzieci gwiazda miała do Kotulanki pełne zaufanie. W końcu po rozwodzie z Jackiem Sasem-Uhrynowskim sama opiekowała się Michałem (34 l.) i Kasią (32 l.). Zawsze była z nimi bardzo blisko, a nawet uważała się za zbyt opiekuńczą mamę.

„Po prostu za bardzo mnie absorbują i zbyt silnie jestem z nimi związana. Potrafię na przykład po kilka razy dzwonić z planu do domu, by mieć pewność, że nie są głodne i wszystko jest z nimi w porządku” – opowiadała Kotulanka.

To dlatego, gdy Dygant przeżywała prywatne rozterki, zwróciła się do przyjaciółki o radę. W 2014 r. rozpisywano się o kryzysie w związku aktorki. Choć artystka nie komentowała tych doniesień, potem zdradziła, że na planie „Prawa Agaty”, w którym grała główną rolę, pracowała po 12 godzin na dobę, przez co jej życie rodzinne bardzo ucierpiało.

„Wyszłam z domu, gdy mój syn miał rok, a wróciłam, gdy miał pięć” – wyznała szczerze.

Dręczyło ją poczucie winy, o którym rozmawiała z Kotulanką. To ona doradzała jej, aby po zakończeniu zdjęć do serialu zrobiła sobie dłuższą przerwę w karierze. I tak się stało, a Agnieszce udało się uratować rodzinę. Kiedy do Dygant dotarły wieści o chorobie alkoholowej przyjaciółki, od razu zaoferowała pomoc. Dzwoniła, pytała, proponowała spotkania.

„To bardzo poważna sprawa. Każdego może coś w życiu spotkać, jakiś trudny czas. Trzeba mieć pokorę. Im więcej się o tym mówi, tym ciężej jest jej z tym żyć. Tego jestem pewna” – komentowała zmagania Agnieszki z nałogiem.

Była nawet gotowa sfinansować terapię dla niej w prywatnym ośrodku dla osób uzależnionych. Niestety, jej wyciągnięta pomocna dłoń często pozostawała w próżni… Kotulanka zatracała się w chorobie, jednak w pewnym momencie znalazła w sobie siłę i sama zwróciła się po pomoc do specjalistów.

Walczyła, leczyła się, próbowała pokonać nałóg. I, gdy wydawało się, że najgorsze już za nią, doznała wylewu krwi do mózgu. Zmarła 20 lutego ubiegłego roku. Wśród najbardziej ją opłakujących była Dygant. Na pogrzebie w podwarszawskim Legionowie nie mogła powstrzymać łez.

„Przepraszam, że nie potrafiłam jej pomóc” – tymi słowami zwróciła się Agnieszka Dygant do Jolanty, siostry zmarłej.

„Agnieszka zawsze mówiła o tobie, że jesteś najlepszą przyjaciółką pod słońcem” – usłyszała w odpowiedzi.

To zdanie zawsze do niej wraca, gdy teraz aktorka opowiada swojemu synkowi o zmarłej matce chrzestnej.

źródło: pomponik.pl