Agnieszka Kotulanka i Paweł Wawrzecki mieli romans. Dzisiaj na jaw wyszedł powód ich rozstania

Agnieszka Kotulanka i Paweł Wawrzecki mieli romans, który elektryzował plotkarską prasę i fanów. O ich głośnym rozstaniu, które owiane jest mgiełką tajemnicy, krąży do dziś wiele teorii. Teraz, prawie 1,5 roku po śmierci znanej aktorki, na jaw wyszedł powód ich rozstania.

Agnieszka Kotulanka zmarła półtora roku temu. Media dużo pisały wtedy o życiu prywatnym aktorki, znanej przede wszystkim z roli Krystyny w kultowym serialu TVP „Klan”. To wtedy wyszły na jaw m.in. jej problemy alkoholowe. Mogły one mieć początek w smutnym rozstaniu z miłością życia, Pawłem Wawrzeckim. Okazuje się, że aktor miał ważny powód, by zrezygnować ze szczęścia u boku ukochanej.

Agnieszka Kotulanka i Paweł Wawrzecki – smutna historia związku

Agnieszka Kotulanka i Paweł Wawrzecki poznali się w teatrze Kwadrat, gdzie wspólnie wystepowali. Aktor był z nim związany na stałe od 1979 roku, ona pojawiała się na deskach tej sceny gościnnie. Ale te gościnne występy wystarczyły, by między aktorami pojawiło się uczucie. Niestety, Paweł Wawrzecki musiał podjąć trudną decyzję, jaką postawiło przed nim życie i postanowił zrezygnować z miłości. Dla Kotulanki był to duży cios. „Fakt” napisał, że to rozstanie przypłaciła depresją i chorobą alkoholową. Dlaczego Wawrzecki zdecydował się zakończyć związek? Nie chodziło o wypalone uczucie. Aktor poświęcił się dla swojej ciężko chorej córki, z którą musiał spędzać czas. To ona była dla niego najważniejsza.

Paweł Wawrzecki poświęcił związek dla córki

Dla córki Wawrzecki jest gotów do wielkich poświęceń. To dla niej występował i w teatrze, i w kilku serialach naraz. Dążył do tego, by zebrać jak najwięcej funduszy na rehabilitację i opiekę dla dziecka. Przypłacał to brakiem wolnego czasu, nie mógł spędzać wspólnych chwil z ukochaną.

Dla aktora córka jest najważniejsza od śmierci żony, Barbary Winiarskiej. To dla niej żyje, dla niej pracuje. Decyzje, które podejmuje, podyktowane są dobrem córki. Gdy kilka lat temu Teatr Kwadrat szukał dyrektora, a wiele wskazywało, że to właśnie Wawrzecki ma objąć tę funkcję, aktor nawet nie myślał o jej przyjęciu.

– Jestem bardzo zajęty zawodowymi sprawami, że w tej chwili byłaby to straszna kolizja. Mam taką sytuację życiową, że muszę pracować na planach 3 seriali. Jako dyrektor byłbym „nędzarzem” – mówił w rozmowie z „Faktem”.

Od 2002 roku aktor sam dba o swoją chorą córkę, a jej opieka i rehabilitacja kosztują. To dlatego Wawrzecki starał się grać jak najwięcej. Ale poświęcenie dla dziecka wymagało także ofiary życia prywatnego. I Wawrzecki był gotów ją ponieść.

źródło: pikio.pl