Janusz Onyszkiewicz „Gwarancje bezpieczeństwa dla Polski przed Rosją charakter polityczny”

Ze wzruszeniem wspominam moment, gdy na maszt w Warszawie została wciągnięta flaga NATO. Jednocześnie odetchnąłem z ulgą, bo wieńczył to przygotowania polskich sił zbrojnych do członkostwa w Pakcie Północnoatlantyckim, za co byłem osobiście odpowiedzialny. Dzisiaj Polska i jej armia są ważnymi sojusznikami pozostałych państw NATO – mówi w rozmowie z „Faktem” Janusz Onyszkiewicz, były minister obrony narodowej

Janusz Onyszkiewicz, były szef MON: Doskonale pamiętam tamte chwile.

Byłem w Warszawie, gdyż to w USA minister spraw zagranicznych Bronisław Geremek tak, jak jego koledzy z rządów

Czech i Węgier składali ostateczne podpisy pod aktem wprowadzajacym nasze kraje do NATO.

Polski rząd z premierem Jerzym Buzkiem czekał pod Grobem Nieznanego Żołnierza na sygnał z USA o złożeniu podpisów I przekazaniu dokumentów sekretarz stanu USA Madelaine Albright.

Po otrzymaniu potwierdzenia, na maszt została wciągnięta flaga NATO. Był to dla mnie moment wzruszający, a jednocześnie odetchnąłem z ulgą.

Byłem odpowiedzialny za przygotowanie polskich sił zbrojnych do członkostwa w NATO i wypełnienia wszystkich wymagań Sojuszu.

Zaledwie 8 lat wcześniej został rozwiązany utworzony w 1955 r.

Układ Warszawski, w którym tyle lat było polskie wojsko, podporządkowane armii ZSRR. A teraz stanęło ramię w ramię z żołnierzami armii wolnego świata.

To prawda. Kiedy w 1993 r. razem z panią premier Hanną Suchocką byliśmy w kwaterze głownej NATO, gdzie oficjalnie

zadeklarowaliśmy naszą wolę wejścia do Sojuszu, to na konferencji prasowej zadano mi pytanie, o to, kiedy Polska wejdzie do NATO.

Odparłem, że za pięć lat. Dziennikarze chcieli wiedzieć na czym opieram swoje szacunki.

Powiedziałem: na niczym. W Europie wszystko dzieje się szybciej niż się na wydaje – dodałem

Był to przełom polityczny. Ale także przełom w naszym w poczuciu bezpieczeństwa. Czy od tego momentu rzeczywiści mogliśmy czuć się krajem bezpiecznym?

Wejście do NATO likwidowało status strategicznej nieokreśloności nie tylko Polski, ale także Czech i Węgier.

Wcześniej cały czas obawialiśmy się, że po stronie rosyjskiej może pojawić się pokusa, żeby odbudować hegemonię, której Polska doświadczała w czasach komunistycznych.

Bycie krajem pomiędzy dwoma wielkimi jednostkami polityczno-wojskowymi, czyli z jednej strony NATO, a z drugiej Rosja nie było, upraszczając sprawę, wygodne.

Wejście do NATO przesądzało sprawę, likwidowało wszelkie grożne iluzje czy nadzieje, jakie mogły się rodzić w Moskwie.

W 1999 r. gwarancje bezpieczeństwa dla Polski miały charakter polityczny.

Nie było na polskiej ziemi żołnierzy amerykańskich, obecnych na niej dzisiaj. Czy te ciepłe słowa ze strony Sojuszu zamieniły się w rzeczywistą gwarancję?

Traktatowe gwarancje bezpieczeństwa już wtedy były realne.

Nie były potrzebne dodatkowe potwierdzenia.

Wówczas na horyzoncie nie rysowało się żadne poważne niebezpieczeństwo.

Członkostwo w NATO miało nas chronić przed ewentualnymi złymi scenariuszami w przyszłości.

I kiedy zaczął się on realizować, gdy Rosja ponownie wkroczyła na ścieżkę polityki imperialnej, trzeba było na to zareagować.

Sojusz rozmieszcza więc na terenie krajów bałtyckich oraz Polski jednostki wojskowe, a USA pokazują że traktują swoje zobowiązania poważnie rozmieszczając

– już w trybie dwustronnych porozumień – dodatkowe jednostki w Polsce.

Czy po 20 latach odgrywamy w NATO znaczącą rolę? Czy może jesteśmy tylko zapasową armią?

Oczywiście, że nasza obecność w NATO ma dla Sojuszu duże znaczenie.

Jesteśmy jedną z silniejszych armii w układzie Paktu. Jeśli na przykład chodzi o ilość czołgów jakimi dysponują armie NATO, to po USA, Turcji i Grecji jesteśmy pod tym względem najsilniejszym państwem.

Nasze znaczenie wynika nie tylko z wielkości kraju, sił zbrojnych, ale także z położenia geograficznego i politycznego. Jesteśmy na głównej osi geopolitycznej Wschód-Zachód.

Jak wynika z sondaży, więcej Polaków popiera nasze członkostwo w NATO niż w Unii Europejskiej. Czy poparcie dla NATO jest wynikiem zagrożenia ze strony Rosji?

Myślę, że ono w pewny sposób przekłada się na to poparcie dla Sojuszu.

Z drugiej strony, pamiętajmy, że Unia Europejska zawsze cieszyła się wysokim poparciem Polaków.

Ostatnie działania rozmaitych sil politycznych w kraju, głównie sił rządzących, które podważają nasze zaufanie do

UE i wartość naszego w niej członkostwa, sprawiły, że poparcie dla UE nieco spadło i NATO wysunęło się na plan pierwszy.

Oczywiście mnie to nie martwi, natomiast niepokoi spadek poparcia dla Unii Europejskiej.

Prezydent USA Donald Trump ostatnio bardzo niechętnie wyrażał się o europejskich sojusznikach, mówi się, że NATO jest na rozdrożu.

Pojawił się problem przyjęcia Gruzji i Ukrainy.

W jakiej sytuacji jest dziś NATO, w którą stronę pójdzie? Czy przyjmie Ukrainę i Gruzję, ryzykując niebezpieczną konfrontację z Rosją?

Myślę, że przyjęcie Ukrainy i Gruzji byłoby o tyle trudne, że wtedy NATO stałoby się niejako odpowiedzialne za odpowiedź na rosyjską agresję.

Musiałby więc włączyć się w działania zbrojne – rozpocząć wojnę z Rosją. To oczywiście byłoby trudne do zaakceptowania.

Tak więc, członkostwo Gruzji i Ukrainy nie zrealizuje się w najbliższej przyszłości.

Jeśli chodzi o wypowiedzi prezydenta Trumpa, podważające wiarygodność Paktu, to były one rzeczywiście niefortunne.

Sądzę jednak, że była to krytyka nie tyle NATO, co raczej wielu krajów członkowskich, które wykorzystywały czas pauzy strategicznej, redukując wydatki wojskowe.

Sprawiło to, że dzisiaj na przykład Bundeswehra jest armią dość słabą. Paradoksalnie, możemy powiedzieć, że o ile przez długi czas baliśmy się siły wojskowej Niemiec, to dzisiaj boimy się słabości Niemiec.

Armia niemiecka znajduje się przecież na naszym bezpośrednim strategicznym zapleczu.

Dlatego też krytyka ze strony prezydenta Trumpa, dotycząca „szczupłości” wydatków obronnych w państwach członkowskich Sojuszu jest zrozumiała, ale sama w sobie nie jest nowym elementem polityki amerykańskiej.

On tylko jest prezydentem, który to bardzo mocno podkreśla. Nie sądzę jednak, aby Stany Zjednoczone chciały opuścić Sojusz, ani że będą go traktować tylko jako coś nieistotnego.

Chciałbym przypomnieć niesłychanie mocne deklaracje amerykańskie o wiarygodności sojuszniczej USA, o tym, że

artykuł 5 Traktatu, mówiący o wzajemnym wsparciu w przypadku ataku, obowiązuje.

Potwierdza to obecność wojskowa USA w Europie, szczególnie w krajach bałtyckich i Polsce.

Żródło fakty pl wydarzenia